Dziecko po fińsku

subiektywnym i przymkniętym okiem…

Raz po raz w życiu spotkałam się ze stwierdzeniem, że kraje północnej Europy to jeden wielki raj dla dzieci. Szwedzki świat Astrid Lindgren, duńskie klocki Lego i fińskie Muminki – osobiście nigdy nie miałam wątpliwości, które kraje świata można by było zaliczyć do dziecięcego królestwa. Aż pewnego dnia zaczęłam mieszkać w Finlandii i w końcu przekonałam się o tym na własne oczy.

Kiedy w pociągu na trasie z Helsinek do Oulu wybrałam się do toalety, pierwszą rzeczą, którą zobaczyłam po naciśnięciu guzika otwierającego samootwierające się drzwi był nocnik. Spojrzałam w prawo i odetchnęłam z ulgą. Uff, jest toaleta. Dzieciaki nie opanowały jeszcze całkowicie tego kraju. Raz po raz przekonuję się jednak, że są ku temu na dobrej drodze.

Skoro fińskie kobiety to czarownice trudzące się czarną magią, fińscy mężczyźni to wojownicy chcący uciec przed czarownicami i jednocześnie ulegający ich czarom, to kim do licha są fińskie dzieci? Ja już wiem. Fińskie dzieci to lapset. Małe, skośnookie, jasnowłose, zadartonose lapset.

Pamiętam mój pierwszy dzień w drewnianym domu, kiedy stałam się kolejną au pair dla trójki takich lapset (kto się jeszcze nie domyślił, że lapset to po fińsku „dzieci”, ten gapa). Sześciolatek nie odezwał się do mnie ani słowem, bo walczył z potworami. Dziewięciolatek nie podał mi ręki na przywitanie, aż chciałoby się napisać, że patrzył na mnie z obrzydzeniem czy coś, ale nie, on nawet na mnie nie patrzył. Trzylatka, rozebrała się do naga i skacząc na fotelu śpiewała Teletubisie na cały drewniany dom. Po chwili zagłuszył ją Hevisaurus, fiński zespół blackmetalowy dla dzieci. Dziękuję, więcej mi nie było trzeba. Oto wylądowałam w domu, w którym twardą ręką rządzą lapset.

Lapset kochają deszcz, biegają w krótkim rękawku przy +10 stopniach, potrafią przez godzinę skakać na trampolinie, a przez resztę dnia grać w Minecrafta. Lapset dostają w szkołach darmowy lunch i podręczniki, śmigają na nartach lepiej niż Małysz i pływają w basenie szybciej niż Jędrzejczak. Lapset są mądre. Nie boją się pytać, bo zawsze dostają odpowiedź. Lubią jeździć pociągami, bo na zewnątrz są bohaterowie z bajek, a w środku jest nocnik. Lapset mają Angry Birds, Hevisaurusa i Risto Rääppäjä. Lapset nie zazdroszczą, bo wszystkie mają takie same pościele, ręczniki, kubki i talerze, na których tańczą bohaterowie fińskiej epopeji narodowej (czyt. Muminki). Lapset nie boją się Buki. To Buka boi się lapset.

Lapset piją hektolitry mleka i pożerają jauhelihalaatikko. Uwielbiają, gdy czyta im się książki w jednym z najtrudniejszych języków świata i w dodatku wszystko rozumieją. Do kościoła chodzą w ramach szkolnych wycieczek krajoznawczych. Na Wielkanoc zamiast do babci na mazurka, jadą do ośrodka narciarskiego na narty.  Lapset są sprytne i niezależne, mają wysokie poczucie własnej wolności i wrodzoną powinność mówienia prawdy. Lubią się buntować, krzyczeć w wniebogłosy i stawiać na swoim. Klaps? „Äiti, mikä on klaps?”. Äiti, czyli mama, z pewnością odpowie, co to jest klaps. Jeśli oczywiście sama wie. „Dawno, dawno temu, gdy dzieci były niegrzeczne…” zaczyna tłumaczyć po zerknięciu na Wikipedie.

A tak to nic specjalnego. W gruncie rzeczy lapset są normalne. Jak każde dzieci: lubią skakanki i rymowanki, bawią się w trupy, śmieją się z kupy. I tak dalej.

 

Advertisements

Opublikował/a

Blog, na którym zmieniają się miejsca i pory roku. Opowieści o odkrywaniu tego, co pięknie i znane, bądź nieznane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s