Książki, ośmiornice i video games – czyli paryskie reminiscencje

Paryż. Brzmi górnolotnie i jednocześnie sztampowo. Jednak ten Paryż, do którego Was dzisiaj zabiorę, zabrzmi nieco inaczej. Będzie uginać się pod ciężarem książek na półkach oraz spacerować ulicami z uśmiechem na twarzy. Będzie biegać po tajemniczych ogrodach i wreszcie pojmie, że otaczający go świat ma, wbrew pozorom, wiele wspólnego z grami video sprzed kilku dekad. Jesteście gotowi? No to zaczynamy.

Bonjour, Paris!

Moją przygodę w tym mieście zaczynam od petit déjeuner na Montparnasse. Francuskie śniadanie musi być na słodko: rogalik, dżem, drugi rogalik, trzeci rogalik, filiżanka mocnej kawy. Potem – siup! – wyskakuję z mieszkania i w drogę. Hej ho, hej ho, ulicami Paryża by się szło ♫

W trakcie kilkudniowego pobytu w stolicy Francji poruszam się głównie po dzielnicach Belleville, Montmartre, Łacińskiej i oczywiście Montparnasse, gdzie gości mnie K. – moja dobra przyjaciółka. Spacerując ulicami często nieświadomie rozglądam się na boki. W Paryżu nie da się inaczej, tu wszystkiego jest pełno i wszystko wydaje się być ciekawe: sklepy, miejsca, kawiarnie, galerie, ludzie. Na tych ostatnich trzeba uważać. Nierzadko wystarczy przelotne spotkanie się wzrokiem z drugim człowiekiem, aby zostać zaczepionym. Dla mnie, osoby, która zdążyła już przywyknąć do zamkniętych na nowe znajomości zuryskich Szwajcarów, stanowi to ogromną odskocznię od rzeczywistości.

 

Shakespeare & Company

Wyobraźcie sobie teraz starą księgarnię, z regałami wznoszącymi się aż po sufit. W środku, niezależnie od pory dnia, panuje tłok. Raz po raz ktoś wspina się po jednej z drabin ustawionych przy regałach, aby sięgnąć po wymarzoną książkę. Choć to centrum Paryża, obsługa wysławia się piękną angielszczyzną. Ladies and Gentlemen, oto Shakespeare & Company – księgarnia licząca sobie prawie wiek istnienia. Jeszcze kilka lat temu można było natknąć się na siedzącego na ławce przed budynkiem, oczywiście z książką w ręku, George’a Whitmana – jej właściciela i jednocześnie profesora Harvardu. Od czasu jego śmierci w grudniu 2011, opiekę nad tym miejscem sprawuje jego córka Sylvia.

Shakespeare & Company to połączenie księgarni i kawiarni. Po udanych zakupach zamawiam sobie oczywiście kawę, którą popijam przy stoliku z widokiem na Katedrę Notre Dame. Obsługa w kawiarni mogłaby być bardziej serdeczna (w przeciwieństwie do tej z księgarni), a kawa tańsza, ale cóż, nic nie jest idealne. Nawet Shakespeare & Company.

 

Nie jest to jedyne miejsce, wypełnione po brzegi książkami, które udaje mi się odwiedzić. Prawdę mówiąc, spędzam w księgarniach  i antykwariatach kilka dobrych godzin dziennie. Nie tylko w wyniku deszczowej aury za oknem, ale też przez to, że paryskie księgarnie mają swój urok osobisty, a ja chłonę go nieustannie bez względu na to, czy rozumiem większość książek, napisanych po francusku, czy też nie.

Jardin du Luxembourg i rue des Thermopyles

Po drodze z Montparnasse w kierunku Dzielnicy Łacińskiej nie sposób nie zauważyć Jardin du Luxembourg, czyli Ogrodu Luksemburskiego. Wielki park miejski, miejsce spotkań, pikników, dziecięcych zabaw, flirtów i pocałunków. Osobiście nie docieram ani do słynnej Fontanny Medyceuszy, ani do jednej z wielu paryskich Statui Wolności (ta znajdująca się w Ogrodzie Luksemburskim liczy sobie 2 metry wysokości). W zamian za to zachwycają mnie krzesła z widokiem na Pałac Luksemburski, będący siedzibą francuskiego senatu.

Prawdziwym skarbem okazuje się jednak przypadkowo odkryta razem z K. rue des Thermopyles, której urok, mam nadzieję, że choć trochę, udaje mi się uchwycić na poniższych fotografiach.

 


Uliczne video games

Czytacie tak, czytacie i pewnie cały czas zastanawiacie się, o co chodzi z tymi grami video? Spokojnie, już tłumaczę.

Po raz pierwszy wpada mi w oko podczas spaceru na Montmartre. Ona. Mała. O wielu twarzach. Ośmiornica. Jak się okazuje – wszędobywalczyni paryskich murów, dzieło francuskiego artysty ulicznego o wdzięcznym pseudonimie Gz’Up. Z wywiadu z artystą, który znalazłam w Internecie (KLIK), dowiaduję się, że inspiracją do stworzenia postaci ośmiornicy była stara gra Wonderboy, popularna w latach 80′ i 90′. Gz’Up nawiązując do starych animacji, ukazuje nostalgię za minionymi czasami.

Jeszcze większe poruszenie wzbudzają we mnie inne obrazki z murów, które swoim charakterystycznym wyglądem również przypominały postacie z gier video sprzed kilku dekad. W myślach nazywam je sobie „Pixelmanami” i wydaje mi się, że każdy, kto na nie spojrzy, ten przyzna mi rację, że te małe postacie to właśnie takie pikselowe ludki. Tworzący je francuski artysta o pseudonimie Invader sam zaczerpnął swój pseudonim z gry z 1978 roku „Space Invaders”. Jego pixelmany można znaleźć na całym świecie.

Ostatnim dziełem ulicznym, które przykuwa mój wzrok, jest latający kot, zwany Monsieur Chat, którego „ojcem” jest szwajcarski artysta, Thoma Vuille. Postać ta nawiązuje do Kota z Cheshire z Alicji z Krainy Czarów i również pojawia się na murach w wielu krajach.

Poniższe fotografie pochodzą z dzielnic Montmartre, Montparnasse i Łacińskiej. Nawet sobie nie wyobrażacie, jaką wspaniałą zabawą może być „łapanie” tych małych dzieł sztuki.

 

I tego byłoby na tyle, jeśli chodzi o Paryż.  Mam nadzieję, że ten wpis zachęci Was do odwiedzania zarówno nowych, jak i starych miejsc, i doszukiwania się w nich tego, co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. Czar podróżowania niekoniecznie tkwi w „odhaczaniu” zabytków, ale przede wszystkim w ludziach, których spotykamy na swojej drodze i w tym, co zobaczymy własnymi oczami, nie zaś oczami przewodnika. Ale oczywiście, jeśli komuś  podoba się Mona Lisa, to nie zabraniam do niej zajrzeć 🙂

No, to au revoir!

PS A na koniec jeszcze, tak oficjalnie, dziękuję Katji za wspaniale spędzony czas!

Advertisements

Opublikował/a

Blog, na którym zmieniają się miejsca i pory roku. Opowieści o odkrywaniu tego, co pięknie i znane, bądź nieznane.

One thought on “Książki, ośmiornice i video games – czyli paryskie reminiscencje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s