Rok w Zurychu

IMG_2113 - Kopia.JPG

Pamiętam, jak dziś. Był czerwiec, tuż przed północą. Usiłowałam zasnąć. Wyspać się przed egzaminem z literatury szwedzkiej, który miałam napisać za kilka godzin. Kończyłam studia, kończyłam kolejny etap w życiu. Myślami byłam już w następnym. Wiedziałam, że znów wyjadę w nieznane. Na jakiś czas. Kierunek: Szwecja. Kraina opowieści, marzeń i dzieciństwa. Przynajmniej w moich oczach.

Usiłowałam zasnąć, gdy nagle przed moimi oczami pojawiły się dachy. Mnóstwo dachów, jeden obok drugiego. Do tego wieże i zegary, ośnieżone Alpy w tle i zapach czekolady unoszący się między oknami śpiącego miasta. Sama nie wiem jak to się stało. W jednym momencie opuściłam daleką północ i znalazłam się… Hej, zaraz, gdzie ja jestem?
I znalazłam się w Zurychu.

Dziś mija dokładnie rok, odkąd przyjechałam tu jako au pair dla dwójki małych Francuzów. „Mało rzeczy wzięłaś ze sobą”, to jedno z pierwszych zdań, które usłyszałam od rodziny goszczącej, i które jakoś dość mocno zapadło mi w pamięć.
Nie planowałam osiadać w Szwajcarii. Ten rok miał być „prezentem” dla samej siebie – czasem, który chciałam przeznaczyć na robienie tego, co naprawdę lubię, na dobrą zabawę, na poznawanie ludzi, na podjęcie decyzji „co dalej?”. I przeznaczyłam.

Dziś nie jestem już au pair, ale nianią dla czwórki rodzeństwa o szwedzkich imionach. W pracy chodzę na bosaka, wspinam się po drzewach, tańczę i śpiewam (również po szwajcarsku!). Przez cały rok mieszkałam u rodziny francuskiej (jako au pair) i szwajcarskiej (jako niania), po to, żeby wreszcie znaleźć swój własny kąt w WG (dla niezorientowanych WG to skrót od Wohngemeinschaft – mieszkanie, które dzieli się z innymi osobami).

Spaceruję po ulicach już nie tak często z aparatem, jak kiedyś. Zaczynam należeć do tego miasta i teraz zachwyca mnie ono inaczej. Buduję sobie szwajcarskie życie tak, jak lubię – pełne muzyki, pchlich targów, książek dla dzieci i ludzi z różnych stron świata. Ale tak naprawdę chodzi tu o trochę więcej. Dzisiaj spoglądam za siebie, na wszystkie zeszłoroczne chwile. I myślę sobie: popatrz, tyle przeszłaś. Tyle się nauczyłaś, doświadczyłaś, zrozumiałaś.

Więc czemu by nie iść dalej? I czemu by nie w Zurychu?

DSC_0672 - Kopia

Reklamy

Opublikował/a

Blog, na którym zmieniają się miejsca i pory roku. Opowieści o odkrywaniu tego, co pięknie i znane, bądź nieznane.

4 thoughts on “Rok w Zurychu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s