Rok temu też był marzec… Opowieść o szukaniu pracy.

Rok temu też był marzec, uświadomiłam sobie niedawno. I co z tego? A właśnie, że dużo. Zeszłoroczny marzec był dla mnie rozstrzygający. Na początku miesiąca rodzina goszcząca, dla której pracowałam jako au pair, wypowiedziała mi umowę. Stało się to ze względów prywatnych i nie było dla mnie zaskoczeniem, bo od stycznia wiedziałam, co się dzieje (tak, bronię moją rodzinę goszczącą, mieliśmy i do dzisiaj mamy świetny kontakt). Miałam dwa miesiące  czasu wypowiedzenia. To dużo, ale co dalej? – być może zadałam sobie to pytanie raz, czy dwa razy, ale nie więcej. Bo ja wiedziałam, co dalej.

IMG_5396

Wiedziałam, że dalej chcę pracować z dziećmi, że dalej chcę na co dzień mieć styczność z językami obcymi, że dalej chcę pisać, podróżować i poznawać ciekawych ludzi, że chcę się w pełni usamodzielnić, a nie mieszkać kątem u rodzin goszczących. Wiedziałam, że dalej chcę pracować jako niania i dodatkowo jako animatorka dziecięca.

Mimo, że moje pozwolenie na pobyt w Szwajcarii wygasało z końcem kwietnia, co znacznie zmniejszało szanse na znalezienie czegoś konkretnego.

Mimo, że przy każdej rozmowie kwalifikacyjnej musiałam tłumaczyć, że rodzina goszcząca wypowiedziała mi umowę, co teoretycznie jeszcze bardziej zmniejszało moje szanse.

Mimo, że jeżdżenie po Zurychu i okolicach w poszukiwaniu pracy najwyraźniej mnie wykańczało, a z nadmiaru stresu zdawało mi się popełniać okropne cuda. Pamiętam, jak dzwoniłam do M. w panice: „Słuchaj, zgubiłam dokumenty”, na szczęście znalazły się jeszcze tego samego dnia na pływalni w kasie. Po dwóch tygodniach zadzwoniłam do M. znowu: „Słuchaj, ja znowu zgubiłam dokumenty…”

IMG_5389

Mimo całego zeszłorocznego marca, dziś jestem nianią czwórki małych Szwajcarów. Dodatkowo pracuję jako animatorka, statystuję w filmach, opiekuję się też dziećmi w innych rodzinach. Mieszkam w WG (Wohngemeinschaft), czyli współdzielę mieszkanie z jednym współlokatorem.

Znalezienie pracy jako niania w pierwszej lepszej rodzinie zajęło mi cały dzień – po pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej rodzice i dzieci byli na mnie zdecydowani.

Znalezienie pracy jako niania w rodzinie, dla której z całego serca będę pracować, zajęło mi cały miesiąc – po kilku perypetiach, rozmowach, odmowach, w końcu trafiłam na rodzinę, przy której poczułam, że naprawdę chcę. I na szczęście, rodzina też naprawdę chciała. Od początku wiedziałam, że będzie to dla mnie nie lada wyzwanie – opieka nad czwórką dzieci w wieku od 2 do 9 lat – ale ja chciałam wyzwań i nadal chcę. Pracuję dla tej rodziny już prawie rok i oby jak najdłużej.

IMG_5403

Rok temu też był marzec. Widocznie potrzebowałam takiego marca. Potrzebowałam dwa razy pod rząd zawieruszyć moje dokumenty na obczyźnie (możecie sobie wyobrazić jakie uczucie przerażenia mi wtedy towarzyszyło), potrzebowałam poczuć, że tak, kurde, ciężko, jest, ale, dasz, radę, i dałam. Cieszę się, że moje dalej zaprowadziło mnie tu, gdzie jestem teraz. Niech wasze dalej wiodą Was równie daleko.

Zdjęcia: Meilen, Zürich (Albisrieden)

Reklamy

Opublikował/a

Blog, na którym zmieniają się miejsca i pory roku. Opowieści o odkrywaniu tego, co pięknie i znane, bądź nieznane.

2 thoughts on “Rok temu też był marzec… Opowieść o szukaniu pracy.

  1. Brawo, dałaś radę.Napewno nie było łatwo ale teraz masz satysfakcję z osiągniętego celu. Tak trzymać i teraz życzę Ci prawdziwie dobrego i pełnego nadziei wejścia w wieosenny klimat.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s