Mój akcent, moja melodia

„Mogę spytać, skąd pochodzisz? Raczej nie ze Szwajcarii, mówisz bardziej jakbyś była z Niemiec…” „Pani jest z Polski? Ale brzmi pani jak Szwajcarka.” „Czy pani ma słowiańskie korzenie? Mówi pani trochę jak moi znajomi ze Słowacji.” „W twoim angielskim słychać niemiecki.” Tak, moi drodzy, mam akcent. Mam akcent. Mam swoją osobistą melodię, której nauczyłam się […]

Czytaj dalej

Mój mały świat Niederdorf – o radości z poczucia przynależności

Mój mały świat Niederdorf. Od niedawna przyodziany w budki ze świątecznymi drobiazgami. Przystaję przy jednej z nich. Rozmawiam z handlarzem. Nie potrafię się zdecydować na zakup. Przemyślę to sobie jeszcze w domu i w razie czego wrócę. – Jesteś tu codziennie? – Pytam. – Jestem – uśmiecha się handlarz. – A ty? Mijam mężczyznę w […]

Czytaj dalej

Hi, how are you? – Drobiazgi kulturowe

Dzieje się na emigracji. Hi, how are you? Tyle niesamowitości i zdziwień. I wtedy mówię sobie pojmij to i przyjmij to. Zatem pojmuję i przyjmuję. Hi, how are you? Ale są pewne drobiazgi kulturowe, których nie pojmuję. Hi, how are you? Nie pojmuję, że obcy człowiek z kraju anglojęzycznego wita mnie słowami hi, how are […]

Czytaj dalej

Szwajcarski kraj i jego naj

Lubię sobie czasem pomyśleć, że coś jest naj. Nawet jeśli te naj są ruchome. To znaczy, dzisiaj naj jest naj, a jutro naj przestaje być naj i zamiast naj pojawia się naj. A następnego dnia kolejne naj znika i zjawia się naj. Nowe naj, które znów za jakiś czas ustąpi miejsca naj. Ale nie wszystkie […]

Czytaj dalej

Drugi rok w Zurychu

Pamiętam, jakby to było wczoraj. Był czerwiec. W ogrodzie starego, drewnianego domu w jednej z wiosek pod Zurychem świętowaliśmy urodziny mojej znajomej. Ktoś pił, ktoś jadł, ktoś grał na gitarze. Wszyscy śpiewaliśmy, a potem wylądowaliśmy na łące i tańczyliśmy rumuńskie tańce ludowe. Zaczynało się lato. Na urodzinach było dużo przyjezdnych osób. Między innymi dwie dziewczyny […]

Czytaj dalej

Mój pierwszy dzień w Szwajcarii

Mój pierwszy dzień w Szwajcarii uśmiechał się do mnie tak jak ja uśmiecham się do Was na powyższej fotografii. Ale zacznijmy od początku… Pamiętam, jakby to było wczoraj. Wysiadłam na dworcu w Zurychu, całkiem rześka, jak na dwadzieścia dwie godziny spędzone w autobusie. Przyjechałam za wcześnie, byliśmy umówieni na 12.30. Usiadłam na chodniku przy parkingu, […]

Czytaj dalej

O zimie, czyli o nawiązywaniu znajomości w Zurychu

Jak żyje się w Zurychu? Słyszę często pytanie. Inaczej, odpowiadam. Inaczej żyje się tu wiosną, latem, czy jesienią, inaczej zimą. Szczególnie zimą. Bo wtedy gdzieś w duchu miasto hibernuje i myśli stają się cięższe. Pamiętam, jak pewnego chłodnego wieczoru, będąc jeszcze au pair, rozmawiałam z hostami (również jak ja, przyjezdnymi Francuzami) o mojej przyszłości w […]

Czytaj dalej